Ukraina stawia na łupki

01
06

2013
12:35

Jednym z elementów bieżącej polityki energetycznej Ukrainy jest stałe obniżanie importu gazu z Rosji. Jak podał ukraiński urząd statystyczny, w I kwartale 2013 roku Ukraina zakupiła w Rosji o 17 proc. gazu mniej niż w analogicznym okresie 2012 roku.

Tendencja ta będzie się pogłębiać. Jak bowiem oświadczył Wadim Czuprun, szef Naftohazu, jego firma planuje zakupić u Rosjan w tym roku 20 mld m3 gazu, zamiast planowanych 27 miliardów. Sprawy dostaw gazu reguluje ukraińsko-rosyjska umowa ze stycznia 2009 roku podpisana przez Gazprom i Naftohaz. Zakładała ona, że Ukraina w latach 2009-2019 będzie kupować 52 mld m3 gazu rocznie. Zawierała ona także klauzulę „take or pay”, przewidującą drakońskie kary za nieodebrany surowiec. Ukraińską opinię publiczną bulwersowała przede wszystkim drastyczna zwyżka ceny gazu zawarta w kontrakcie (470 dolarów za 1000 m3). Oburzenie było skierowane przeciwko ówczesnej premier Julii Tymoszenko, którą obarczono odpowiedzialnością za tak niekorzystną umowę, co w rezultacie doprowadziło do osadzenia jej w więzieniu.

W późniejszym czasie Ukrainie udało się wynegocjować złagodzenie niektórych klauzul umowy. Minimalna ilość gazu, którą strona ukraińska powinna odbierać lub opłacić, wynosi 33,3 mld m3. W kwietniu 2011 roku rząd ukraiński postanowił zliberalizować rynek gazu, co oznaczało zniesienie monopolu Naftohazu na sprowadzanie gazu ziemnego z Rosji. W rezultacie w 2012 roku Naftohaz zakupił od Gazpromu tylko 24,9 mld m3 gazu. Ponad 8 mld m3 gazu zakupiła firma Ostchem Holding należąca do Dmytro Firtasza. Ukraiński urząd statystyczny poinformował, że Ukraina w 2012 roku sprowadziła z Rosji 32,9 mld m3 gazu. Stanowiło to 99,8 proc. importu tego surowca na rynek ukraiński. Za dostarczony jej gaz zapłaciła 14 mld 25 mln dolarów, o 1 proc. mniej niż w poprzednim roku. Przeciętna cena płacona Gazpromowi wyniosła 426 dolarów za 1000 m3.

Odmienne stanowisko zajął jednak w tej sprawie Gazprom. Nie uwzględnia on w ogóle faktu zakupu gazu przez Ostchem Holding i uważa, że Naftohaz powinien zakupić u niego, lub zapłacić za gaz w ilości 41,6 mld m3. Posunął się nawet do tego, że nałożył na firmę ukraińską karę w wysokości 7 mld dolarów za nieodebrany surowiec, którego wielkość obliczył na 16,7 mld m3 (41,6 mld minus 24,9 mld m3).

Ten krok Gazpromu wynikał nie tyle z odmiennej interpretacji ukraińsko-rosyjskich umów gazowych, ile z irytacji rosyjskiego giganta zapowiedzią dalszej obniżki zakupu gazu przez stronę ukraińską, co – jak wynika z cytowanego komunikatu ukraińskiego urzędu – jest już realizowane w bieżącym roku.

Gaz od RWE

Zmniejszanie zakupów rosyjskiego gazu ukraiński minister przemysłu węglowego i energetyki Eduard Stawicki tłumaczył wielkimi zapasami gazu zgromadzonymi na Ukrainie (ponad 8 mld m3). Ale pojawiły się także doniesienia o zamierzonych zakupach gazu u zachodnich kontrahentów na zasadzie tzw. rewersu, odwrócenia przesyłu gazu z zachodu na wschód. Doniesienia te zaniepokoiły Gazprom. Strona rosyjska pośpieszyła z komentarzami, że rewers jest fizycznie niemożliwy i że właściwie chodzi tu o odbieranie tej części gazu rosyjskiego, która płynie przez Ukrainę do zachodnich odbiorców. Przypomniano sobie przy tej okazji słowa byłego szefa Gazpromu Rema Wiachiriewa, który swego czasu biadał: „Największa głupota czasów sowieckich to poprowadzenie rur przez Ukrainę”. Jego następca Aleksiej Miller oświadczył w kwietniu bieżącego roku, że rewers będzie złamaniem przez stronę ukraińską warunków umowy tranzytowej.

Dziennikarze rosyjscy przeprowadzili śledztwo i ustalili, że firmą, która będzie odsprzedawać gaz Ukrainie, jest niemiecka RWE. Jest jednak oczywiste, że tak niepokojący stronę rosyjską rewers nie rozwiąże problemów bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy. Nadal będzie ona zależna od gazu rosyjskiego, tyle że kupowanego u niemieckiego pośrednika. Odczuje zapewne pewną ulgę finansową, kupując gaz nieco taniej. Dla porównania przytoczmy dane statystyczne. Otóż w 2012 roku Ukraina płaciła Rosji za gaz 426 dolarów za 1 tys. m3, natomiast u Niemców kupowała gaz po 416,8 dolara za 1 tys. m3. Obecnie mówi się, że gaz kupowany u Niemców będzie o 10 proc. tańszy od gazpromowskiego.

Eksploatacja łupków

Bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy wymaga zatem kompleksowego programu działania, który będzie także zmierzał do radykalnego obniżenia ceny nośników energii. Zarysy takiego programu przedstawił premier Mykoła Azarow na posiedzeniu rządu w październiku 2012 roku. Poinformował on, że w latach 2013-2015 Ukraina osiągnie samowystarczalność energetyczną. Przewidywany jest wzrost wydobycia własnego gazu ziemnego do 21 mld m3. W większym stopniu w energetyce (elektrownie) będzie wykorzystywany węgiel kamienny. Ze złóż węgla kamiennego będzie odzyskiwany metan w szacunkowej ilości 3-5 mld m3. Premier zapowiadał także budowę terminalu w Odessie do odbioru skroplonego gazu i przede wszystkim eksploatację gazu łupkowego.

„Rewolucja łupkowa dotarła na Ukrainę” – tak rosyjski komentator Władimir Panow ocenił kroki podjęte przez władze Ukrainy w celu eksploatacji gazu łupkowego. Początkiem tej rewolucji jest umowa podpisana 24 stycznia 2013 roku, w trakcie światowego forum ekonomicznego w Davos, między władzami Ukrainy a firmą Royal Dutch Shell na temat eksploatacji juzowskiego złoża gazu łupkowego położonego we wschodniej Ukrainie. Umowę podpisali min. Eduard Stawicki i szef kompanii Nadra Juzowska po stronie ukraińskiej oraz Peter Voser – główny dyrektor wykonawczy firmy Shell po stronie brytyjsko-holenderskiej. Przy ceremonii obecny był prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz.

Wartość inwestycji Agencja Reutera oceniła na 10 mld dolarów i jest to największe w Europie przedsięwzięcie związane z wydobyciem gazu łupkowego. Umowa o podziale wydobycia została zawarta na 50 lat. Shell i Nadra Juzowska będą miały po 50 proc. udziałów. Minister Stawicki oznajmił, że już w 2018 roku złoże juzowskie dostarczy 7-8 mld m3 gazu. Docelowo wydobycie ma osiągnąć 20 mld m3, co według ocen kół rosyjskich pozwoli Ukrainie stać się eksporterem gazu.

Ogólne zasoby gazu łupkowego na Ukrainie amerykańscy eksperci ocenili na 1,2 biliona m3. Ale rosyjski portal Neftegaz.ru podał, że samo tylko złoże juzowskie może zawierać do 4 bilionów m3 gazu. A oprócz niego prace poszukiwawcze prowadzone są na złożu olesskim (rejon Lwowa i Iwano-Frankowska) – podjęła się tego amerykańska firma Chevron; oraz na szelfie Morza Czarnego, tzw. złoże scytyjskie – tu prace prowadzi firma Exxon Mobil, która niedawno wycofała się z Polski.

Poza rosyjskim monopolem

Po podpisaniu umowy z firmą Royal Dutch Shell prezydent Janukowycz oświadczył, że eksploatacja złoża juzowskiego stanie się gwarancją rozwoju ekonomicznego Ukrainy i pozwoli wypełnić socjalne zobowiązania budżetu państwa. „Ale o głównej rzeczy Janukowycz milczał, chociaż – jak to się mówi – milczał głośno. Kijów uczynił zdecydowany krok na drodze wyzwolenia się spod rosyjskiego monopolu gazowego” – komentuje Panow.

Inwestycją niejako wspomagającą „rewolucję łupkową” na Ukrainie jest budowa w Odessie terminalu gazowego do odbioru skroplonego gazu dostarczanego drogą morską. Inwestycja ta ma już za sobą ubiegłoroczny incydent, który miał skompromitować władze Ukrainy i samą ideę gazoportu. Pierwotnie bowiem podpisano umowę z osobnikiem, który uchodził za przedstawiciela hiszpańskiej firmy Gas Natural Fenosa. Władze Fenosy zdezawuowały jednak owego osobnika. Obecnie Ukraina ma umowę z amerykańską firmą Excelerate Energy z Teksasu. Firma ta specjalizuje się w transporcie skroplonego gazu drogą morską – posiada 7 statków, pływających terminali LNG. Ostatnio poinformowano, że budowa odesskiego gazoportu zakończy się wcześniej, niż pierwotnie planowano: w końcu 2014, a nie w 2016 roku. Niewykluczone także, że jeszcze wcześniej któryś z pływających terminali LNG, z flotylli posiadanej przez Excelerate Energy zawinie do Odessy, umożliwiając Ukrainie odbiór skroplonego gazu.

W ten sposób Ukraina, w przeciwieństwie do Polski, swoimi działaniami włącza się w ogólnoświatowe trendy na rynku gazu, które mają nie tylko ekonomiczne, ale i geopolityczne znaczenie. Przewidywane bowiem są radykalne zmiany cenowe. Amerykański ekspert Phil Flynn prognozuje, że w 2016 roku, kiedy Amerykanie rozpoczną eksport gazu do Europy, jego cena spadnie o 30-50 procent. Aviezer Tucker, dyrektor Instytutu Energii uniwersytetu w Austin, który w lipcu ubiegłego roku pisał o „nowej zimnej wojnie” toczonej przy pomocy gazu łupkowego, jest zdania, że za 5-10 lat skończy się monopol Gazpromu w dostawach gazu do Europy.

Świadomość powagi sytuacji jest obecna w kołach rosyjskich. Czasami usiłują one krzepić się myślą, że wydobycie gazu łupkowego jest ekonomicznie nieracjonalne, ponieważ koszty wydobycia sięgają jakoby 200-300 dolarów za 1 tys. m3. Natomiast Gazprom pozyskuje gaz po kosztach mniejszych niż 20 dolarów za 1 tys. m3. Dają więc do zrozumienia, jak szerokie pole manewru ma Rosja pod tym względem. Ale manewr ten nie będzie już niczym innym jak tylko odwrotem.

Polityka | Tagi: , ,

«

»