Olimpiada, polityka i pieniądze

25
01

2014
10:41

Jeśli sport to ekwiwalent wojny, a wojna to – według Clausewitza – przedłużenie polityki realizowanej innymi środkami, powstaje pytanie: jaki jest związek sportu z polityką i czy związek ten zasługuje na uznanie? Jak się wydaje, wszystko zależy od tego, jaka to jest polityka.

Negatywnym przykładem będzie z pewnością olimpiada w Berlinie wykorzystana przez Hitlera do demonstracji potęgi jego ludobójczego systemu. Na usprawiedliwienie działaczy olimpijskich można dodać, że Berlin zyskał prawo organizacji igrzysk w 1931 roku, kiedy Hitler nie był jeszcze u władzy. Żywiołowy, polityczny podtekst miał mecz piłkarski Polska – ZSRS rozegrany w Chorzowie w 1956 roku i zakończony zwycięstwem polskiej reprezentacji 2:1. Wynik ten podbudował psychicznie polskie społeczeństwo po okresie intensywnego stalinowskiego terroru początku lat 50. Podobny skutek miał tryumf hokeistów Czechosłowacji nad drużyną ZSRS odniesiony kilka miesięcy po inwazji na to państwo armii Układu Warszawskiego.

Publicystyka | Brak komentarzy