Od Vancouver do Władywostoku

06
02

2013
16:30

W swoich dziejach Polska miała trzy wielkie szanse geopolityczne

Z Rosją łączy nas wiele. Przede wszystkim wspólnota słowiańskiego pochodzenia. Łączy nas także chrześcijaństwo, jakkolwiek w różnych wyznaniach.

Dzielą ideały polityczne i rywalizacja w dziele geopolitycznego uporządkowania Niżu Środkowo- i Wschodnioeuropejskiego.

Od morza do morza

W swoich dziejach Polska miała trzy wielkie szanse geopolityczne. Pierwszą wykorzystała, drugą próbowała wykorzystać, a trzecia właśnie przemija.

Każda z nich wiązała się z upadkiem wielkiego imperium eurazjatyckiego. Tak było w XIV wieku, kiedy kruszyła się potęga imperium stworzonego przez Dżyngis-chana i jego następców. W próżnię geopolityczną, jaka powstała na jego zachodnich peryferiach, weszło Wielkie Księstwo Litewskie, z którym Polska związała się unią w Krewie w 1385 roku.

Następne dwa stulecia to okres niesłychanej dynamiki unijnej w polityce zagranicznej kształtującej się wtedy Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Atrakcyjny ustrój polityczny przyciąga do niej stany pruskie, które zrzucają jarzmo krzyżackie. Ich reprezentant Johannes von Baysin (Jan Bażyński) rzuca hasło „Polski od morza do morza”. Przez kilkadziesiąt lat na przełomie XV i XVI wieku polsko-litewska dynastia Jagiellonów panuje w basenie naddunajskim (Czechy i Węgry). Na kierunku północnym realizowany jest plan prymasa Jana Łaskiego – unii ze Szwecją.

„Czwórmocarstwo”

Kilkadziesiąt lat później tron polsko-litewski obejmie szwedzki wnuk Zygmunta Starego, Zygmunt III Waza. Z nazwiskiem tego monarchy wiąże się najambitniejszy program geopolityczny w dziejach Polski. Profesor Zbigniew Wójcik określił go jako „Trójmocarstwo”, a więc unia Polski, Litwy i Rosji. Ponieważ jednak Zygmunt III nie rezygnował z dziedzicznych praw do korony szwedzkiej, więc zasadnie można ten plan określić jako „Czwórmocarstwo”.

Załamał się on w 1612 roku, kiedy to skromna załoga polska stacjonująca na Kremlu została zmuszona do odwrotu. To data zwrotna w dziejach państwa polsko-litewskiego. Wygasł impet unijny. Powodem fiaska była różnica ideałów politycznych wyznawanych po stronie polsko-litewskiej (demokracja szlachecka) i rosyjskiej (despotyczne samodzierżawie). Od 1612 roku rozpoczyna się degrengolada geopolityczna Rzeczypospolitej Obojga Narodów, zakończona w końcu XVIII wieku rozbiorami.

Program federacyjny

Druga szansa geopolityczna otworzyła się przed Polską w schyłkowym okresie I wojny światowej, kiedy to Rosja carska, pod wpływem klęsk wojennych pogrążyła się w rewolucyjnym chaosie.

Józef Piłsudski występuje wówczas z programem federacyjnym adresowanym do mieszkańców dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, ale myśli i o szerszej konstrukcji, obejmującej także inne zniewolone przez Rosję carską narody. Do tej koncepcji przylgnie potem nazwa prometeizm. Brak wsparcia ze strony państw zachodnich: Wielkiej Brytanii i Francji, powoduje upadek tych planów.

W konsekwencji w przestrzeni między Niemcami a Rosją zamiast silnego związku federacyjnego rozciągał się pas słabości, stanowiąc zachętę do agresji ze strony potężnych sąsiadów.

Rezultatem była II wojna światowa, która przyniosła Polsce wyniszczającą okupację i utratę suwerenności na okres półwiecza, a Francji i Wielkiej Brytanii wymazanie ich z grona faktycznych wielkich mocarstw.

Trzecia szansa

pojawiła się przed Polską na przełomie lat 80. i 90. XX wieku. Powstanie „Solidarności” podminowało i przyspieszyło upadek wielkiego eurazjatyckiego imperium, jakim był Związek Sowiecki. Przed Polską i innymi krajami międzymorza bałtycko-czarnomorsko-adriatyckiego otworzyła się szansa ujęcia sprawy we własne ręce i stworzenia silnego związku federacyjnego, liczącego się nawet w skali globalnej.

Tendencję taką reprezentował śp. prezydent Lech Kaczyński. Ale jeszcze zanim prezydent zginął pod Smoleńskiem, Aleksander Smolar, szef Fundacji im. Stefana Batorego, a w ślad za nim minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ogłosili geopolityczną kapitulację Polski, potępiając „postjagiellońskie mrzonki”.

Z drugiej strony w 2005 roku prezydent Putin oświadczył, że upadek ZSRS był największą katastrofą geopolityczną XX wieku. Znany geopolityk Aleksander Dugin jak mantrę powtarza twierdzenie, że przeznaczeniem Rosjan jest imperium, że bez imperium Rosjanie nie mogą istnieć jako naród.

Cel: wasalizacja Polski

Koła moskiewskie dobrze zdają sobie sprawę, że w chwili obecnej nie dysponują odpowiednim potencjałem do odbudowy imperium. Poszukują więc partnerów. Znajdują ich w Niemczech i krajach tzw. starej Europy. Do nich adresowany jest Putinowski program „wspólnej przestrzeni od Władywostoku do Lizbony”. Jest on nową wersją projektu „bloku kontynentalnego” niemieckiego geopolityka Karla Haushofera. Wstępem do realizacji tej koncepcji był sławetny pakt Ribbentrop-Mołotow.

Polska, z powodów choćby geograficznych, leży na drodze realizacji tej koncepcji. Jej wasalizacja jest więc elementem realizacji tego programu.

Jakimi zatem aktywami posługiwać się może Moskwa w swej polityce wobec Polski?

Z pewnością nadal będziemy obiektem działań propagandy rosyjskiej posługującej się retoryką wyzwoleńczą, operującej tezą, że to Armia Czerwona wyzwoliła Polskę w 1945 roku. Akcja ta za wszelką cenę będzie się starała zamazać fakt, że gdyby ta armia nie napadła na nas 17 września 1939 roku, to nie musiałaby „wyzwalać” nas w 1945 roku.

Będzie też ona przechodziła do porządku dziennego nad charakterem owego „wyzwolenia”. Jak bowiem trafnie zauważyła znana opozycjonistka rosyjska Waleria Nowodworskaja, 9 maja 1945 roku, zwany Dniem Zwycięstwa, dla Polski i innych krajów naszej części Europy oznaczał po prostu „triumf NKWD nad gestapo”.

Niedawna akcja zapalania zniczy na mogiłach żołnierzy Armii Czerwonej jest dowodem na to, że znaczna część środowiska tzw. autorytetów moralnych jest jednak podatna na tę retorykę wyzwoleńczą.

Energetyka i agenci

Okres transformacji ustrojowej w Polsce, kojarzony propagandowo z odzyskaniem niepodległości politycznej, w sferze ekonomicznej charakteryzował się zanikiem suwerenności energetycznej. Na przełomie lat 80. i 90. zapotrzebowanie Polski na ropę naftową pokrywano tylko w połowie importem z Rosji. W 2002 roku Polska niemal w 95 proc. została uzależniona od jednego, rosyjskiego dostawcy.

Podobny stopień uzależnienia od Rosji występuje w wypadku zaopatrzenia w gaz ziemny. Zarówno na podstawie tzw. kontraktu jamalskiego z 1993 roku, jak i ostatniej umowy gazowej, zawartej przez ekipę Tuska i Pawlaka.

Pozostałe rosyjskie aktywa we współczesnej Polsce można określić krótko: agentura i teczki. Pułkownik Henryk Piecuch oświadczył swego czasu, że Rosjanie, wycofując swoje wojska z Polski, pozostawili w naszym kraju ok. 16 tys. agentów.

W interesie Polski i Europy

Próba realizacji Haushoferowskiego „bloku kontynentalnego” zakończyła się katastrofą – II wojną światową. Czy Putinowska koncepcja „przestrzeni od Władywostoku do Lizbony” ma szansę powodzenia? Jako pewnik należy przyjąć, że pobudzi ona do działania oś Waszyngton-Pekin. Zrobią one wszystko, aby rozmontować nowe imperium eurazjatyckie.

Rosję może to kosztować utratę panowania nad Syberią. A bez syberyjskich surowców Rosja jest jak stara panna na wydaniu, bez posagu, a więc nieatrakcyjna dla swoich partnerów: Niemiec i „starej Europy”.

W interesie Polski, Rosji, Europy i USA leży nie zjednoczona, ale zrównoważona Eurazja. Równowaga w Eurazji możliwa jest jedynie poprzez budowę geopolitycznej przestrzeni od Vancouver do Władywostoku. Jej zasadniczymi członami będą w sposób naturalny: kontynent północnoamerykański (USA, Kanada), „stara Europa”, zbudowana wokół osi Paryż-Berlin, federacja Międzymorza bałtycko-czarnomorsko-adriatyckiego, zbudowana wokół osi Warszawa-Kijów oraz Rosja.

Dla Rosji z porządku dnia zejdą jakiekolwiek próby podważania jej integralności terytorialnej czy jej panowania nad Syberią, a lęki takie podskórnie nurtują rosyjską elitę polityczną.

Konstelacja taka zapewni wielkie korzyści każdemu z jej członów składowych, a całości rozwój w duchu cywilizacji europejskiej opartej na wartościach chrześcijańskich.

Historia | Tagi: ,

«

»