Licencja na oczernianie

10
08

2012
11:27

Z lektury promowanej przez MSZ książki „Inferno of choices. Poles and holocaust” (Piekło wyborów. Polacy i holokaust) zagraniczny czytelnik dowie się, że w czasie II wojny światowej Polacy nagminnie mordowali Żydów, żeby zawładnąć ich majątkami. A jeśli niekiedy ratowali im życie, to też tylko po to, aby ich ograbić. Cóż więc robili po zakończeniu wojny? Wtedy – jak nas informuje kończący ów zbiór tekst Marcina Zaremby – Polacy wpadli w szał szabrowania („Szaber Frenzy”). Co to ma wspólnego z holokaustem? Nic, ale autorowi, wydawcom i oczywiście kierownictwu MSZ jakoś się to wszystko kojarzy.

Niektórzy z autorów, tacy jak Barbara Engelking czy Jan Grabowski, włączyli się swego czasu w promowanie tez Jana Tomasza Grossa zawartych w jego „Złotych żniwach”. Ta pierwsza w wywiadzie dla TVN oświadczyła: „Ponosimy winę metafizyczną za to, co się na naszej ziemi działo. Za to, że niektórzy Polacy wydawali i mordowali okrutnie Żydów”. I stawiała, podobnie jak Gross, tezę o odpowiedzialności Polaków za holokaust.
Skąd się wzięła tak absurdalna teza, którą teraz firmuje polskie MSZ? Ano, ma ona źródło w niemieckiej polityce historycznej. Od kilkunastu już lat 27 stycznia niemiecki Bundestag obchodzi Dzień Pamięci Ofiar Nazizmu. Jakkolwiek sama intencja jest ze wszech miar słuszna, to jednak praktyka obchodów sama w sobie jest przejawem rażącej manipulacji prawdą historyczną. Peter Jahn na łamach „Die Zeit” stwierdzał, że „wykształcił się model pamięci o ofiarach, który pomija istotne historyczne aspekty nazistowskiego ludobójstwa”. Kogo bowiem uważa się w Niemczech za „ofiary nazizmu”? Otóż są to Żydzi, Cyganie, komuniści, socjaldemokraci, związkowcy, homoseksualiści, chrześcijanie, ofiary eutanazji. Jak więc widać, w zbiorowej pamięci narodu niemieckiego nadal nie ma miejsca dla milionów ofiar rasistowskiej polityki III Rzeszy, zamordowanych w Europie Środkowo-Wschodniej. Nie ma więc miejsca dla Polaków, Rosjan, Ukraińców i Białorusinów.

Pierwsze lata obchodów Dnia Pamięci Ofiar Nazizmu to równocześnie pierwszy etap niemieckiej polityki historycznej. Jej motywem przewodnim było redukowanie liczby ofiar ludobójstwa III Rzeszy i sprowadzanie go w zasadzie do zagłady ludności żydowskiej. W maju 2009 roku ukazał się na łamach tygodnika „Der Spiegel” artykuł aż pięciorga autorów zatytułowany „Wspólnicy Hitlera”. Postawili oni tezę, którą wcześniej wysunął niemiecki historyk Goetz Aly, że tzw. ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej powinno być traktowane nie jako projekt niemiecki, ale jako projekt europejski. Powyższa fraza wyznacza drugi etap niemieckiej polityki historycznej. Motywem przewodnim jest teraz chęć podzielenia się sprawstwem i odpowiedzialnością za zbrodnię holokaustu z Europą. W styczniu 2010 roku gościem uczestniczącym w kolejnych obchodach Dnia Pamięci Ofiar Nazizmu był prof. Feliks Tych, były prezes Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Jego wystąpienie okazało się miodem na serca niemieckich gospodarzy. Dobitnie o tym świadczy reakcja przewodniczącego Bundestagu Norberta Lammerta: „Tego nie mógł powiedzieć ani obywatel Izraela, ani już na pewno nie żaden Niemiec. To mógł w tym miejscu powiedzieć tylko Polak” – oświadczył niemiecki polityk. Co wywołało zachwyt Lammerta? Otóż prof. Tych oskarżył Polaków o współudział i współsprawstwo w zagładzie Żydów.

Dlaczego podobne wypowiedzi pozostają bezkarne? W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł niezgodność z Konstytucją RP art. 132a kodeksu karnego, który brzmiał: „Kto publicznie pomawia Naród Polski o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie – podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Stało się to po atakach pewnych środowisk, którym użyczała swych łamów „Gazeta Wyborcza”, operujących argumentem, że artykuł ów ogranicza swobodę badań naukowych. Okoliczność ta wskazuje, że mamy do czynienia z premedytacją ze strony gremiów, które zadbały przezornie o to, żeby działania ludzi zniesławiających Polskę pozostały bez konsekwencji prawnych.

Artykuł ukazał się w „Naszym Dzienniku” (Piątek, 10 sierpnia 2012, Nr 186 (4421))

Historia | Tagi: , , , ,

«

»