Jak najdalej od Rosji

05
12

2013
10:57

Skala protestów społecznych na Ukrainie związana ze wstrzymaniem procesu stowarzyszeniowego z Unią Europejską przekroczyła najśmielsze oczekiwania. Porównywalna może już być ze słynną „pomarańczową rewolucją”. Pojawiają się nowi przywódcy: Witalij Kliczko, Arsenij Jaceniuk i inni. Rośnie stopień obywatelskiego zaangażowania.

Prezydent Wiktor Janukowycz popełnił dwa błędy. Pierwszy, negocjacyjny, polegał na podawaniu i domaganiu się rekompensaty za straty Ukrainy, jakie powstaną po podpisaniu umowy o stowarzyszeniu i o strefie wolnego handlu z UE. Jakkolwiek nie ma powodów do kwestionowania tych wyliczeń (choć wątpliwości może budzić ich rozrzut: od 100 do 500 mld euro), to jednak skupienie się na sumach dało asumpt antyukraińskiej propagandzie, że Kijów zamierza przede wszystkim dokonać „skoku na kasę”. Taki wątek przewijał się w mediach rosyjskich, pojawiał się – niestety – także u nas oraz w innych krajach UE. Znacznie roztropniej byłoby skupić się na żądaniu stworzenia swoistej tarczy wobec zapowiedzianych przez Rosję restrykcji w rosyjsko-ukraińskiej wymianie handlowej.

Drugim błędem Janukowycza była mylna ocena nastrojów ukraińskiego społeczeństwa. Kilkusettysięczny „euromajdan” jest tego dowodem. Dla manifestujących to właśnie prezydent stał się obecnie przeszkodą na drodze zintegrowania się Ukrainy z Europą. Jego też będą obwiniać o prawdopodobne przyszłe niepowodzenia tak polityczne, jak i gospodarcze. Dlatego ewentualna reelekcja Janukowycza na urząd prezydenta w 2015 roku jest bardziej niż wątpliwa. Możliwa jest także dekompozycja obozu politycznego, któremu przewodzi, a on sam może podzielić los byłej premier Julii Tymoszenko.

Czy Janukowycz posiada jeszcze możliwości dokonania manewru, który wyprowadzi go z patowej sytuacji? Tylko teoretycznie. W swoich wypowiedziach nie zamknął definitywnie drogi do stowarzyszenia z UE. Musiałby przede wszystkim powstrzymać się od nakręcania spirali przemocy wobec protestujących na Euromajdanie i zapobiec prowokacjom wymierzonym w Euromajdan. Wtedy może ponownie zasiąść do stołu konferencyjnego. Ale czas gra na jego niekorzyść.

Euromajdan manifestuje pod hasłami integracji Ukrainy z Unią Europejską. Ale postawę manifestantów o wiele bardziej zasadnie można by ująć hasłem: „Jak najdalej od Rosji”. Opowiadając się za Europą, Ukraińcy protestują równocześnie przeciwko planom Władimira Putina odrodzenia imperium rosyjskiego – na innej podstawie ideowej (skompromitowaną ideologię komunistyczną ma zastąpić geopolityczna doktryna eurazjatyzmu), ale za to na o wiele większą terytorialnie skalę (od Władywostoku do Lizbony).

Zarówno Ukraińcy, jak i my, Polacy, mamy bolesne doświadczenia historyczne z imperializmem rosyjskim w różnorakiej postaci. I nie życzymy narodom zachodniej Europy, żeby te doświadczenia stały się także ich udziałem. Dlatego protest na Euromajdanie powinien być potraktowany jako sprawa ogólnoeuropejska.

Publicystyka | Tagi: , , ,

«

»