Gazowa Hanza

18
12

2013
13:09

Gaz ziemny z perspektywy rosyjskiej to nie tylko surowiec energetyczny, ale przede wszystkim instrument oddziaływania geopolitycznego. Posługując się nim, Moskwa chce osiągnąć następujące cele: reintegrację przestrzeni postsowieckiej, integrację przestrzeni eurazjatyckiej w myśl putinowskiego programu „od Władywostoku do Lizbony”, dezintegrację Międzymorza bałtycko-czarnomorsko-adriatyckiego postrzeganego w Rosji jako wrogi „kordon sanitarny”, bo oddzielający ją od Niemiec. Zwieńczeniem tego programu będzie wyparcie Stanów Zjednoczonych z Eurazji i pozbawienie ich w ten sposób pozycji światowego hegemona.

Realizacji tych celów służyła budowa Gazociągu Północnego, a teraz będzie służyć budowa zainicjowanego Gazociągu Południowego. Dwa gazociągi tworzą dwa ramiona omijające, a równocześnie zamykające w okrążeniu Ukrainę, Polskę i Białoruś. Te państwa traktowane są w Moskwie i Berlinie jako bliscy bądź potencjalni sojusznicy USA. W realizację Gazociągu Południowego osobiście zaangażował się Władimir Putin, co świadczy o randze nadawanej temu przedsięwzięciu. Jego budowa będzie potwierdzeniem jednego z punktów doktryny energopolitycznej Rosji, który głosi, że żadne rurociągi odprowadzające surowce energetyczne z terytorium dawnego ZSRS nie mogą przebiegać poza terytorium Rosji. Dlatego wciąż nie powstał rurociąg Nabucco, który miał połączyć basen Morza Kaspijskiego z Europą przez terytorium Turcji.

Budowa Gazociągu Południowego zamknie w kleszczach dawne republiki sowieckie z Azji Środkowej. Gazociągiem tym najprawdopodobniej popłynie gaz środkowoazjatycki. Rosja uniemożliwi więc tym państwom bezpośredni kontakt z europejskimi odbiorcami swego gazu. Odizoluje je od Zachodu, ale siłą rzeczy wepchnie w ramiona Chin, bo takim połączeniom nie będzie w stanie przeciwdziałać.

Po drugie, Gazociąg Południowy pomniejszy tranzytowe znaczenie Ukrainy. Jeszcze w czasach pierwszej wojny gazowej (2006 r.) pojawiły się propozycje, aby w odwet za odcięcie dostaw gazu dla Ukrainy zastosowała ona blokadę tranzytu rosyjskiego gazu na zachód, a przez jej terytorium przechodziło 80 proc. tego gazu dostarczanego Europie. Po wybudowaniu Gazociągu Południowego możliwość takiej kontrakcji będzie silnie ograniczona.

Po trzecie wreszcie, budowa Gazociągu Południowego oznacza umocnienie współpracy między Rosją a „twardym jądrem” UE. Budowę Gazociągu Południowego pobłogosławił komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger i zapowiedział korzystne dla Rosjan zwolnienie go, podobnie jak wcześniej Gazociągu Północnego, z przestrzegania zasad III filaru polityki energetycznej UE, nakazujących dopuszczenie do sieci przesyłowych także firm konkurencyjnych.

W budowie Gazociągu Południowego uczestniczą firmy z Niemiec (BASF), Francji (EdF), Włoch (Eni) – a więc najważniejszych państw UE. Biorąc zaś pod uwagę wysokie zaangażowanie firm niemieckich, można powiedzieć, że stoimy w obliczu tworzenia – jak to określił prof. Igor Panarin – rosyjsko-niemieckiej „gazowej Hanzy”, która roztoczy ścisłą kontrolę nad krajami europejskimi i podda je eksploatacji na warunkach kolonialnych. Rozmiary owego wyzysku najlepiej ilustruje fakt, że Polska płaci obecnie za gaz rosyjski 550 dolarów za 1000 m3 (z zapowiedzią obniżenia tej ceny o 10 proc.), podczas gdy na giełdach amerykańskich wiosną tego roku cena gazu wynosiła od 60 do 70 dolarów za 1000 m3.

Publicystyka | Tagi: , ,

«

»